Sezon się skończył, tym razem dość ciekawie – nie wygraną Vettela, który nawet mimo awarii skrzyni biegów był w stanie dojechać drugi, a Webbera. Podium uzupełnił Button, czego po części można było się spodziewać. Najciekawsze jednak dopiero przed nami.
Pozostając chwilę przy GP Brazylii – było ciekawe. Co prawda Webber wyprzedził w pewnym momencie Vettela prawie tak, jak kiedyś Schumacher Barrichello w Ferrari, ale potem popisał się najszybszym kółkiem i sporą przewagą nad kolegą na mecie. Mieliśmy ładne wyprzedzanie (Alonso vs Button), jakieś kolizje (tym razem bez Hamiltona), trochę walki (Force India się spisały). Ot, miły wyścig.
Było kilka awarii – wreszcie! Myślałem, że poza końcem stawki te samochody stały się już zupełnie niezawodne. Poza Vettelem ze skrzynią biegów trudności mieli Bruno Senna, Paul di Resta czy też Hamilton, który zakończył wyścig przed czasem.
Po wyścigu jednakże zaczęła się właściwa akcja, na którą wielu czekało bardziej, niż na kończący sezon GP Brazylii. Ustalanie składów i zmiany w zespołach. Na pierwszy ogień poszła Marussia (Virgin), która potwierdziła skład Glock-Pic – bez niespodzianek. Młody Francuz ma duże poparcie finansowe, no i to pierwszy Francuz od pewnego czasu. Co by nam tylko przyszły rok w nich nie obrodził.
Teraz czekamy na potwierdzenie składów pozostałych ekip. W niektórych wstępnie można się spodziewać składów – Force India powinna zostawić Di Restę, najlepszego debiutanta 2011, oraz zapewne dokooptować Hulkenberga, a HRT do PDLR – Liuzziego. Co prawda Sutil dobrze się pokazywał, ale ostatnio formę łapie wtedy, gdy ma zagrożenie kontraktu. Czyżby umowa ‘race by race’ była dla niego właściwa?
Co do Williamsa, Renault i Toro Rosso nie ma pewności, albo nie chce się jej mieć. Jeszcze jest Caterham, w którym podobno skład ma zostać ten sam, ale coraz mniej osób w to wierzy. Zobaczymy, ja jestem dobrej myśli.
Ps. Head odszedł z F1, po raz kolejny. Parę lat temu ogłosił to samo. Tym razem będzie zajmował się napędem hybrydowym Williamsa (ten z kołem zamachowym, nawet im się to udaje).
