Ostatnio pojawiły się całkiem ciekawe plotki na temat możliwego nowego partnera Pastora Maldonado w Williamsie w miejsce Rubensa Barrichello. Silly season, czy jak to nazywać, ciągle ma się dobrze, a w czasach kryzysu i coraz późniejszego ogłaszania składów nawet we wrześniu jest całkiem ciekawie. To skłania do pewnych przemyśleń.
Pozycja Rubensa Barrichello w zespole wydaje się być coraz słabsza. Momentami ponoszą go emocje (tu przypominam sobie czasy jego startów w Ferrari), co (dla mnie) może oznaczać, że jest coś na rzeczy. Z jednej strony mamy wspaniałe doświadczenie i pomoc w rozwoju samochodu, z drugiej zaś – czas dużych zmian. No i niepewność czy niemłody już Brazylijczyk do tych zmian pasuje.
Wśród potencjalnych następców Rubensa wymieniani są tacy kierowcy jak Kimi Raikkonen, Adrian Sutil, Bruno Senna, czy Robert Kubica (gdyby w Renault nic nie wyszło, ale to zupełnie odmienny temat). W Sutila osobiście zbyt mocno nie wierzę, bo choć kilka razy mnie miło zaskoczył (Monaco parę lat temu) na tle di Resty nie prezentuje się tak, jak choćby w czasach startów z Giancarlo Fisichellą. No i Sutil szybko zdementował te doniesienia.
Bruno Senna to kasa brazylijskich sponsorów i nieźle zapowiadający się zawodnik (tu wiele może zależeć od najbliższych startów), który przychodzi z Renault, wiedzący już co to jazda bolidem F1. W tym przypadku u Sir Franka mamy wspomnienia z czasów wuja Ayrtona. Ryzyko, które może się opłacić, jeśli całość ‘wypali’. Ale może teraz zbyt duże ryzyko.
Kimi Raikkonen to kandydat bardzo ciekawy. Mistrz Świata, uznana marka i niesamowity talent. Z drugiej strony – nie można mieć w stosunku do niego żadnej pewności, a jego styl bycia może być trudny do zaakceptowania, podobnie jak pensja (choć tu wszystko zależy od rodzaju porozumienia). Wydaje się być jednak godny ryzyka, nawet biorąc pod uwagę jego dezercję w pewnym momencie.
Z wymienionej czwórki mamy jeszcze Kubicę, ale tu prawdopodobieństwo jest bliskie zeru. Gdyby jednak Renault zdecydowało się go sobie odpuścić (w końcu nie ma kontraktu na przyszły rok), może być łakomym kąskiem (ale bardzo ryzykownym dla Williamsa czy Force India). cii…
Williams zapewnił sobie silniki Renault, pozbył się Sama Michaela (bardzo dobry ruch), zaczyna od zera. Ma Pastora z jego kasą i już jakimś punktem na koncie. Cudów nie ma, ale trzeba w nie wierzyć. Spekulacje odnośnie Kimiego, Sutila i wrzucenie do tego worka Kubicy (przez Auto Motor und Sport) może być chęcią podbicia cen akcji po nieudanym debiucie na giełdzie. Im większe zainteresowanie tym lepsza pozycja Williamsa do negocjacji ze sponsorami, a przez to – miejmy nadzieję – wzrost formy.
Co prawda Williams Renault zapewne jeszcze przez jakiś czas nie wróci do wyników z lat 90-tych poprzedniego stulecia, czy choćby z początku obecnego, trzeba walczyć. Choć nie jestem ich fanem tego zespołu, mam wielką nadzieję, że wreszcie ekipa z Grove wykona ruch w dobrym kierunku. Przygotowania czynią właściwe, tylko jak je wykorzystają?
