W swoim stylu, kolejnym zwycięstwem, Sebastian Vettel zapewnił sobie mistrzowski tytuł. Nie ma tu znaczenia fakt, że Jenson Button ma jeszcze matematyczne szanse na tryumf, gdyż Niemiec nie musi robić praktycznie niczego, by go zdobyć.
Kierowca RB7 z numerem 1 dziś ładnie wystartował i szybko zapewnił sobie dużą przewagę. Potem wykorzystał do granic przepisy (a może nawet je przekroczył) odnośnie samochodu bezpieczeństwa i oddalił się na właściwą odległość od kolejnego kierowcy. Pod koniec rywalizacji w Singapurze był troszkę goniony przez Buttona, ale ten pomimo wielu wysiłków nie był w stanie mu zagrozić.
Vettel wydawał się być już zmęczony pytaniami o to, czy da radę w dzisiejszy wieczór zdobyć tytuł. Od teraz nie będzie już pytań, gdyż zaledwie jeden punkt dzieli go od wygranej. A w zasadzie – dzieli go od tego tylko czas.
Dwukrotny (moim i pewnie nie tylko moim zdaniem) Mistrz Świata ścigający się dla Red Bulla może jechać na wakacje. Jeśli zastąpiłby go dowolny inny kierowca, a on sam nie wystartowałby już w tym roku, tytuł na 99% też byłby jego. Jedyną szansą na przegraną była by wtedy seria zwycięstw Jensona Buttona we wszystkich pozostałych wyścigach tego sezonu. Mission Impossible.
Można się jednak spodziewać kolejnych dobrych rezultatów Vettela w tym roku. Niemiec chce potwierdzać swoją dominację w tym sezonie i ustalić punkt odniesienia na kolejne lata. A nam pozostanie emocjonowanie się rywalizacją o drugie miejsce w klasyfikacji 2011 roku.

